wtorek, 26 listopada 2013

Amour, Avon i ostatnie zakupy

Avon `Amour` - zapach z popularnej linii `Today Tomorrow Always`. Kwintesencja związku pełnego harmonii i miłości. Ten magiczny zapach otwiera się radosnym cytrusem wzmocnionym przez zielone akcenty i różowy pieprz, który rozpala uczucia. Serce zapachu przepełniają białe kwiaty; biała magnolia i płatki jaśminu rozkwitają niczym pierwsza miłość. `Amour` oparty jest na mocnej bazie drzewa sandałowego, cedrowego i piżma, które symbolizują przywiązanie charakteryzujące związek oparty na prawdziwej i czułej miłości.

Nuty zapachowe:
nuta głowy: nuty zielone, cytrusy, różowy pieprz, 
nuta serca: magnolia, jaśmin, 
nuta bazy: drzewo sandałowe, cedr, piżmo

Cena: 70zł / 30ml



Ogólnie nie lubię kosmetyków z Avon, bo jest to bardzo słaba marka, która zawyża ceny do jakości swoich kosmetyków, jednak w tym katalogu ugięłam się. Koleżanki zamawiały to ja też...:)
Jeśli chodzi  o sam zapach to jest średni. Dużo lepiej pachnie na skórze niż tak jak wąchamy n zakrętce. Duży plus za śliczne opakowanie, na które zwróciłam uwagę i spora jego zasługa w tym, że w ogóle je kupiłam.

Mam problem z polubieniem jakiegoś zapachu, bo często perfumy mnie mdlą z tymi jednak jest dobrze. Perfumy są raczej mocne, ale nie rażące. Do tego zapach utrzymuje się całkiem dobrze. Więc jak za perfumy, które kosztują 60 czy 70 zł to cena nie jest zawyżona, a właśnie co najmniej odpowiednia. Więc jeśli zapach się komuś spodoba to jak najbardziej polecam, bo ja szczerze jestem zadowolona i myślę że podobnie będzie z Wami.
W zestawie z perfumami były kolczyki, które są bardzo, ale to bardzo malutkie. Jednak nie kupiłam ich ze względu na nie.








A tutaj zakupy z ostatniego miesiąca i tych kosmetyków recenzji możecie niedługo się spodziewać.
Sporo z nich to promocje z Rossmanna, sporo z Avon i kilka z innych drogerii czy sklepów internetowych.
Już dzisiaj przedstawiłam Wam bliżej perfumy Amour z Avon, a w kolejce będą kosmetyki Inglot.



Czytaj dalej »

niedziela, 24 listopada 2013

Wizyta u stomatologa, czyli nie taki diabeł straszny...;)


Od kiedy pamiętam dbam o zęby jak tylko potrafię. Dentystę odwiedzam regularnie, jednak mimo to, ciągle nie miałam swojego ideału. Byle szybko, niekoniecznie dokładnie i podejście "jak chwile poboli to nic się nie stanie!". Tak było zazwyczaj z lekarzami których dotychczas spotykałam!
Jakiś czas temu dostałam propozycję odwiedzenia gabinetu dentystycznego Dental Menu, który znajduje się w Piotrkowie Trybunalskim, w którym miałam mieć robiony przegląd jak i usuwanie kamienia nazębnego. Zgodziłam się, gdyż na usuwanie kamienia właśnie do dentysty miałam się zapisać.
Teraz ciesze się, że zgodziłam się na współprace. Jest to gabinet w który stawiają na to, aby człowiek nie bał się dentysty i nie panikował przed każdą następną wizyty co uważam, że jest strzałem w 10!
gabinet znajduje się przy ulicy Sienkiewicza 13
Do gabinetu zaprosiła mnie Pani Agnieszka, którą serdecznie pozdrawiam i mam nadzieję, że zobaczymy się jeszcze nie raz, bo wiem, że gabinet Dental Menu będę odwiedzać regularnie. Sam zabieg jednak wykonywała Pani Lena, która nie pozwoliła, abym wsłuchała się w nieprzyjemny dźwięk usuwania kamienia, a słuchaniu np. zaleceń, przez co nie skupiałam się tak bardzo na tym co działo się w mojej buzi. Pani Lena była bardzo delikatna i nie było mowy, ażeby cokolwiek mnie bolało czy uwierało.

W samym gabinecie panuje przyjazna atmosfera - uprzejmi lekarze jak i asystentki, gabinet jest bardzo czysty, zadbany i schludnie urządzony.
Więc jeśli mieszkacie niedaleko Piotrkowa i nie macie dentysty, który spełnia wasze wymagania, a do tego odwiedzacie go niechętnie proponuje Wam gabinet Dental Menu, w którym macie pewność dobrze wykonanego zabiegu, przyjemnej atmosfery i dbania o uzębienie jak i o samopoczucie klienta.
Tak prezentuje się gabinet
Więcej dowiecie się na stronie <Dental Menu>, gdzie bliżej zapoznacie się też z ofertą, promocjami jak i lekarzami, których kwalifikacje są zamieszczone na stronie. 

Recepcja
Ja pewnie jeszcze odezwę się do Was odnośnie kolejnej wizyty w gabinecie Dental Menu i o poprawie stanu moich ząbków. Jeśli chcecie zapytać o sam efekt usuwania kamienia to jest świetny!




Czytaj dalej »

sobota, 16 listopada 2013

Joanna, Z Apteczki Babuni, Kremowy płyn do higieny intymnej


Ależ długo mnie tu nie było...! Na początku nie było czasu, później regularnie działo się coś z komputerem, gdzie traciłam wszystkie zdjęcia, aż w końcu nastąpił brak komputera... I przez to w ogóle mnie tutaj nie było.


Najbliższe recenzję będą dotyczyć kosmetyków Joanna,których recenzje powinny pokazać się już dawno, ale tak się wszystko składało, że są dopiero dzisiaj.


Kremowy płyn do higieny intymnej.
Czerpiąc z wieloletnich doświadczeń i mądrości pokoleń oraz wiedzy głęboko zakorzenionej w medycynie ludowej JOANNA stworzyła linię produktów Z Apteczki Babuni.
Produkty powstały w oparciu o najdoskonalej wyselekcjonowane składniki naturalne. 
     














Skorzystaj z wieloletnich doświadczeń i mądrości pokoleń -  poznaj sprawdzoną formułę: 


                              

Babka lancetowata – wykazuje działanie przeciwzapalne, łagodząco i ochronnie wpływa na błony śluzowe oraz skórę. 

Kwas mlekowy – utrzymuje właściwy lekko, kwaśny odczyn pH, zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia infekcji.
                       

Kremowy płyn do higieny intymnej przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji sfer intymnych.  Zawiera składniki działające ochronnie i łagodząco.
                

W rezultacie jego stosowania uzyskasz: 
                        

-  Odpowiednią pielęgnację i ochronę miejsc intymnych 
 -  Utrzymanie właściwego fizjologicznego pH 
 -  Uczucie komfortu i świeżości na długi czas.

Mówiąc ogólnie płyn spełnił wszystkie moje oczekiwania. Jego zapach jest całkiem delikatny i nienachalny, w miarę szybko znika. Płyn ma kremową gęstą konsystencje, nie lejącą. Jego główne działanie opiera się na ochronie, ale tutaj ciężko mi powiedzieć czy do końca tak jest. Podczas stosowania płynu byłam zadowolona, brak infekcji i uczucie świeżości. Jest to na pewno jeden z lepszych płynów tego typu, ale i też nie najlepszy, gdyż ja mój numer jeden mam już długo i nadal się nie zmienił:)

Cena około 7-8zł

Czytaj dalej »

wtorek, 1 października 2013

Po długiej przerwie i o peelingu od Lirene z serii Youngy 20+

Może zacznę od tego czemu nie było mnie na blogspocie ponad miesiąc czasu. Więc po prostu poszłam do pracy co pochłonęło masę mojego czasu tym bardziej, że pracuje na dnie lub na noce na zmianę, więc nigdy nic nie mogę zaplanować. Właśnie zauważyłam, że cały  miesiąc wrzesień nie było nawet jednej notki, więc teraz trzeba to nadrabiać:)

Poza pracą ostatnio się też dużo działo, jak to zwykle bywa pod koniec sierpnia i września. Teraz zaczęły się te gorsze dni spowodowane oczywiście przez pogodę, przez co więcej czasu będę spędzac w domu, bo na dworze jest tak zimno, że nie mam ochoty nosa za drzwi wychylac:)

Teraz przejdźmy do peelingu.

Żel myjąco - peelingujący do twarzy to połączenie efektywnej pielęgnacji z egzotyczną dawką energii oraz owocową ucztą dla zmysłów. Urzekająca formuła żelu kryje nutę hiszpańskiej pomarańczy oraz eksplozję świeżości dzięki drobinkom peelingujący.

Wyciąg z pomarańczy działa pobudzająco, ujednolicając kolorystycznie cerę i przywracając jej naturalny blask.
Drobinki peelingujący łagodnie oczyszczają, wspomagając złuszczanie martwego naskórka. Usuwają zanieczyszczenia, odblokowują pory i wygładzają skórę. Wyciąg z bambusa, lotosu i lilii wodnej długotrwale nawilża.
Żel odpowiedni dla wszystkich typów cery, zwłaszcza dla osób młodych 20+.



 Zacznę od tego, że jego drobinki są malutkie i jest ich mało, peeling jest bardzo delikatny dla naszej skóry. Jeśli chodzi o złuszczanie to tutaj raczej wątpliwa sprawa, gdyż tych drobinek jest bardzo mało i czasem się ich prawie nie odczuwa. Plus za to, że dobrze myje i orzeźwia. 
Ma świetny zapach tak jak i opakowanie, fajne i kolorowe.
Po użyciu skóra nie jest sucha, a wprost przeciwnie. Jednak ten efekt nawilżenia nie jesst długotrwały.


Cena to około 15zł i ogólnie mówiąc jest to dobry produkt jednak z całej linii Youngy+ spodobał mi się najmniej. Jeśli chodzi o peeling będę szukać dalej, bo jego niestety ponownie nie kupie.
Czytaj dalej »

wtorek, 20 sierpnia 2013

Szampon wzmacniający do włosów osłabionych - Pharmaceris


Unikalna receptura stworzona przez Centrum Naukowo-Badawcze Dr Irena Eris doskonale myje, intensywnie regeneruje oraz zmniejsza wypadanie włosów, nawet do 70%*. Wyciąg z liści czerwonych winorośli zawierający wysokie stężenie witaminy P i związki polifenolowe znacząco wpływa na lepsze odżywienie cebulek włosów. Flawonoidy wspomagają ich odporność i przyspieszają naturalny wzrost. Prowitamina B5 chroni włosy przed szkodliwym działaniem czynników atmosferycznych. Szampon posiada pH neutralne dla skóry. 


Szampon Pharmaceris używałam pierwszy raz. Niedawno zakończyłam przygodę z odżywką tej samej firmy. Jeśli chodzi o pierwszy rzut oka to ten brązowy kolor jak dla mnie wygląda dziwnie, ale nie o to chodzi:) Zapach ma bardzo przyjemny, miłość od pierwszego powąchania...



Od kiedy zaczęłam go używać muszę przyznać też, że rzadziej wypadają mi włosy i są mocniejsze. Włosy są podatniejsze na układanie, a to dla mnie ważne. 


Podobno włosy mają po nim się lepiej rozczesywać, a tutaj się niestety nie zgodzę. Nie ma opcji żebym je rozczesała bez odżywki czy jedwabiu, plącze mi włosy i to bardzo...! I za to dla niego minus z którym jednak możemy sobie poradzić. 


Jeśli by teraz ogólnie powiedzieć czy pomógł jakoś moim włosom to i owszem, więc opłaca się go kupić chociażby żeby sprawdzić jak poradzi sobie z Waszymi włosami. Jeśli jednak chodzi o mnie to ja niestety do niego nie wrócę, bo mam szampon, który pomaga moim włosom i to bardzo... ale o nim kiedy indziej.


Do tego koniecznie przepraszam za zdjęcia, już nie raz mówiłam, że nie dodam zdjęć używanego kosmetyku, ale tak to jest jak jest się leniem... Nie zrobiłam przed to teraz taki efekt ehh..


Jutro pokaże nowe nabytki z Inglota:)

Czytaj dalej »

środa, 14 sierpnia 2013

Makijaż - odcienie niebieskiego połączone z zielenią

Dzisiaj miał być wpis na temat szamponu Pharmaceris, ale jednak chyba nie zdążę zrobić sensownych zdjęć, więc lepszy rydz niż nic, dlatego pokaże makijaż:)
Na zdjęciach wygląda jak dzienniak, ale to może być makijaż tylko na wieczór. Może jak będę robiła częściej makijaże nauczę się im robić zdjęcia, które lepiej odzwierciedlają intensywność kolorów...


 Ogólnie wszystko byłoby fajnie gdyby nie to, że zielony na zdjęciach wygląda jak niebieski! Szkoda, gdyż w rzeczywistości wygląda dużo lepiej...


Jeśli chodzi o rzęsy proszę nie patrzeć, ale właśnie do mnie dotarło, że nie mam sensownego tuszu do rzęs, więc są maźnięte resztkami i to astora... Więc to było z góry wiadomo, że nic ciekawego nie pokaże...



Ten niebieski coś mi kiepsko wyszedł, ale nie mam czasu kombinować. Użyjcie wyobraźni ;)
Dla tych którzy nie pracują udanego długiego weekendu!:)
Czytaj dalej »

wtorek, 13 sierpnia 2013

Troszkę o moich włoskach :)

Dzisiaj troszkę inny post, mianowicie o moich kłaczkach. Ostatnio na blogu pokazywałam je.. rok temu... Straszne zaległości. Więc od początku. Jeśli chodzi o włoski to zapowiedziałam sobie, że będę je zapuszczać, jednak wiadomo, że zdarzało się minimalne cieniowanie i... raz mnie poniosło:) Tzn też cieniowanie, ale już takie około 10-15cm.
Jednak włoski szybko odrosły:) Jak widać włosów mam co nie miara, jest ich masa. Są gęste, ale też i mocne, naturalnie kręcone (mocniej niż na zdjęciach).
Jeśli chodzi o kolory to ciągle przyciemniałam, maiłam je prawie czarne z jaśniejszymi pasemkami, jednak ciągle ciągnie mnie do blondu... Teraz włoski mam rozjaśnione, delikatne pasemka z ostatnich dni dokładnie.



Więc teraz może coś o kosmetykach. Jeśli chodzi o włosy to zazwyczaj są to szampony Schauma odbudowa i pielęgnacja i tutaj muszę przyznać, że to właśnie on pomógł moim włosom odzyskać jakiś stan. Obecnie szampon Pharmaceris z którego też jestem zadowolona.
Odżywki to Pharmaceris czy Wax zależy co mam pod ręką. Do tego maska z żółtek i oczywiście olejek rycynowy.
Farba to niezmiennie Garnier, raz znów postawiłam na Syoss i była to ostatnia szansa tej tandetnej farby.!
Był też okres kiedy bardzo wypadały mi włosy. Niby się tym bardzo nie przejmowałam, gdyż wiadomo tych włosów jest tyle, że jak troszkę ubędzie nic im się nie stanie. Ale nie dawało mi to spokoju "czemu"? Jednak rozwiązanie było proste w tym okresie prawie codziennie nosiłam 
włosy związane w kitkę u góry. Kiedy przestałam problem znikł. Teraz włosy związane nosze góra do 3 razy w tyg i to po kilka godzin.
Jeśli chodzi o regularne stosowanie masek czy olejku to z tym nie najlepiej, bo zawsze zapomnę, albo wyskoczy coś innego - jednak staram się, żeby chociaż raz na miesiąc coś się działo. Dobrze, że odżywki są co prawie co każde mycie. Wiadomo, że zimą bardziej się o to dba gdyż nie ma nic lepszego niż wylegiwanie się w wannie, a latem odpowiada mi najbardziej szybki prysznic i to koniecznie w zimnej wodzie więc nie ma czasu na trzymanie masek czy odżywek, ale staram się...

Zdjęcia nie najlepszej jakości, ale tak to jest jak musiałam zrobić je sama, a do tego było już po południu. 

Cieszy mnie to, że włosy wyglądają lepiej niż w zeszłym roku kiedy to przefarbowałam się na jasny brąz z platyny, która tak zniszczyła moje kłaczki. Nie jest to to czego od nich oczekuje, ale powoli dochodzę do celu:)
Jutro będzie więcej o włosach, gdyż będzie recenzja szamponu:)

Czy macie jakieś sprawdzone maseczki na włosy? Chętnie bym coś jeszcze wypróbowała:) A może jakiś fajny olejek czy mgiełka?

Do tego chciałam Wam podziękować! Codziennie Was przybywa, co niesamowicie mnie motywuje:)
Czytaj dalej »

sobota, 10 sierpnia 2013

Texture Effect Ados - efekt piasku na paznokciach

Kilka dni temu napaliłam się strasznie na lakier Golden Rose Holiday, jednak nie tak łatwo go dostać... Więc z braku laku kupiłam to co dostępne. Podobny efekt na paznokciu uzyskałam dzięki lakierowi firmy Ados, Texture Effect.

Ogólnie z lakieru jestem mega zadowolona, właściwie same plusy poza jednym... ale o tym na końcu.



Lakier HIT z nowej kolekcji teksturowej ADOS - z efektem kolorowego "piasku" na paznokciach!

Nowa kolekcja super modnych i trwałych lakierów do paznokci.


* szybko wysycha po umalowaniu paznokci

* jest odporny na ścieranie i uszkodzenia mechaniczne

* długo utrzymuje się na paznokciach









kdkdkwdkwkwdkd

dw

k



Zacznijmy od nakładania, które jest po prostu przyjemne. 


Pędzelek i odpowiednia gęstość lakieru powodują dokładną aplikację, bez wyjeżdżania na skórki.



Kolejny plus to, że rzeczywiście szybko schnie. 


Ogólnie wystarczy jedna warstwa lakieru, ale chyba z przyzwyczajenia nakładam dwie:) 

Lakier na paznokciach utrzymuje się do 3 dni, ale jeśli zmywamy bez rękawiczek 2.












W buteleczce jest 10 ml lakieru czyli sporo. Lakier kosztuje 7-8zł. Mój kolor to 09, intensywny, ciemny czerwony kolor.
Lakier nie farbuje mimo, że jest to intensywny czerwony.
I teraz minus:) Może wydawać się śmieszny, ale ten lakier mi się po prostu nie podoba! Mimo migoczących drobinek jest matowy, u kogoś wydawał mi się śliczny, ale nie u mnie... Popełniłam błąd tym bardziej, że drugi lakier innej firmy kupiłam też matowy, tylko gładki i już czuje, że może mi się nie podobac. Jednak już mam pomysł, na ten lakier nałożę zwykły bezbarwny lakier i będzie OK:)
Jednak jeśli komuś podoba się mat to szczerze mogę polecić ten lakier.
                       
Czytaj dalej »

piątek, 9 sierpnia 2013

50 przypadkowych faktów o mnie!;)

Będzie cała 50, a co.!;) Tagi omijam z daleka, jakoś mnie nie kręcą;) rzadko coś wyskrobie,ale tym razem jest inaczej, ten chyba mi się spodobał;)

1. Kocham zwierzęta, to chyba najważniejszy fakt i każdy kto mnie zna to wie!
2. Boje się wszystkiego - nawet tych kochanych przeze mnie zwierząt;)
3. Lubie swoją kuchnie - może to trochę dziwne, ale lubię;)
4. Poza moim jedzeniem uwielbiam obiadki u babci, takie wspomnienie panieństwa i mieszkania w domu rodzinnym...
5. Najbardziej na świecie kocham... moje psiaki Susi i Amelka:) na równi tylko jest mój mąż;)
6. Jestem zacofana jeśli chodzi o filmy i seriale, nie oglądam nic! Tylko pierwszą miłość;)
7. Bardzo brzydzę się robactwa, pająków i takich tam...
8. Jestem bardzo wrażliwa, często płacze, bo chyba nawet to lubię;)
9. Nie potrafię długo się obrażać.
10. Lubie się kłócić, zwłaszcza z nowo poznanymi osobami.
11. Widząc kogoś pierwszy raz wiem czy kogoś polubię czy nie - może to i źle, gdyż nastawienie robi swoje, ale tak mam.
12. Jeśli ktoś jest w potrzebie nie przejdę obojętnie, będę starała się pomóc.
13.Kocham imprezy, mogłabym co tydzień, gdzieś balować!;)
14. Na co dzień lubię piwo coś jak Redd's, jednak przy większych imprezach wódka wchodzi mi jak soczek ( w końcu jestem Polką)!;)
15. Jestem bardzo zabawną osobą i kocham się śmiać;)
16. Nie znoszę papierosów !!!
17. Lepiej dogaduje się z facetami, z nimi mogę się pośmiać szczerze, kobiety są zbyt powściągliwe (nie wszystkie, ale niektóre).
18. Lubie kiedy mój mąż jest zazdrosny:)
19. Mam przyjaciółkę jakiej nie wymieniłabym na żadną inną i każdemu życzę takiej drugiej połówki...:) <3
20. Uwielbiam disco polo, mogę słuchać tylko tego:)
21. Lubie burdel! Nie jestem bałaganiarą, ja po prostu nie cierpię równo poukładanych książek, itp, dla mnie wnętrze musi mieć to coś, a uzyska je tylko przez delikatny chaos!
22. Rozmiar buta 35;)
23. Jestem wybredna jeśli chodzi o jedzenie...
24. Lubie oglądać siatkówkę jak i w nią grac
25. Mam kompleksy, ale tak szybko jak sobie o nim przypomnę tak samo szybko zapomnę:)
26. Kocham jeść na ostro! Ktoś powie, że za mocne, a ja że w sam raz!
27. Kocham ogórki konserwowe, a jeszcze bardziej ogórki konserwowe z chilli, zawsze wypijam z nich nawet wodę, jest najlepsza! Jednak stan mojej wątroby jest już tak słaby, że bardzo je ograniczam...
28. Byłam blondynką, brunetką, szatynką i rudą.
29. Mam lęk wysokości, metr nad ziemią, a mi już w głowie się wszystko mieni.
30. Zdałam prawko za pierwszym razem (sądzę, że nie przypadkowo;))
31. Chciałabym mieć trójkę dzieciaczków, ale po 3 latach małżeństwa nie dorobiłam się nawet jednego (mam jeszcze czas).
32. Mimo, że chce mieć dzieci czasem sama czuje się jak dziecko i jest mi z tym cudownie!:)
33. Kocham lato, (podobno wczoraj był najcieplejszy dzień w roku) i wcale mi nie przeszkadza,że pot po mnie cieknie, za bardzo nie lubię zimy, ażeby narzekać na 40st.
34. Lubie marudzić, nikt mi nie dogodzi...
35. Kocham spontaniczne decyzje, a jeszcze bardziej ludzi, którzy podejmują je ze mną;)
36. Pije kawę codziennie
37. Wierze w przesądy i duchy... buuuuu
38. Nie lubię poważnych ludzi, którzy myślą, że patrzą na mnie z góry, bo zachowuje się jak dziecko - wydaje się Wam to ja patrze na Was z góry i przykro mi, że nie posiadacie poczucia humoru!
39. Jestem szczęśliwa! Tak bardzo, że czasem nie wierze w swoje szczęście.
40. Jestem farciarą, niesamowitą.
41. Od 3 lat mieszkam na wsi - w życiu nie wrócę do miasta!!!
42. Kocham kosmetyki...!:) (wow:))
43. Śpię przy lampeczce ledowej
44. Jestem niecierpliwa, nie lubię czekać.
45. Przy moim mężu wiem, że mogę wszystko, bez niego czuję się troszkę słabszą osóbką.
46. Chciałabym mieć tatuaż, chodzi mi to po głowie już około 7 lat, a nadal nic nie mam...
47. Jestem zodiakalnym strzelcem i rzeczywiście cechy przypisane dla niego opisują moją osobowość, charakter (nie wszystkie, ale większość).
48. Uwielbiam zmywać, najlepiej po jakiejś większej imprezie, gdzie czeka na mnie cała sterta naczyń:)
49. Nie szukam przyjaciół na siłę i nigdy nie staram się, żeby ktos mnie polubił... i odwrotnie...
50. Uwielbiam blogowanie i ten blogerski światek... nasz światek:)

I to wszystko, bardzo szczere odpowiedzi... Teraz możecie zobaczyć, że na pewno trochę się różnimy, chociaż nie wątpię, że istnieje podobna do mnie duszyczka:)
Podsyłajcie w komentarzach wasze 50 zapewne nie wszystkie przeczytałam.


Czytaj dalej »

czwartek, 8 sierpnia 2013

Mini rozdanie

Jeśli ktoś ma ochotę zgarnąć krem Pharmaceris to zapraszam;)
https://www.facebook.com/AngelikaBlog
Czytaj dalej »

wtorek, 6 sierpnia 2013

Kremo-żel seria Youngy 20+ od Lirene:) SPF 10

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyku z serii Youngy 20+:) Tym razem pod lupę wpadł kremo-żel! Tak Kremo-żel...:) Nie często spotykamy się z takim określeniem, ale coś w tym jest. Jednak nie tylko nazwa w tym kremie jest ciekawa...;)
Kremo-żel jest przeznaczony dla kobiet 20+ jak nie trudno się domyślić, do tego przeznaczony jest do każdego typu cery, skoro tak jakie on właściwie ma spełniać zadanie?
Więc po kolei, drobinki zawarte w kremie (widać na zdjęciu poniżej) maja na celu uwalnianie wit. E czyli witaminy młodości. Kuleczki rozpuszczają się zaraz po tym jak wcieramy krem w skórę i stają się niewidoczne. Wit. E ma na celu poprawić sprężystość i zapobiegać procesom starzenia się skóry. Jeśli chodzi o sprężystość to rzeczywiście widać delikatną poprawę na skórze. Kremo-żel ma też dodawać energii skórze, ale coś ciężko mi to stwierdzić. Ma też pozostawić skórę pełną blasku, to też trudno stwierdzić, bo moja skóra nie ma takich tendencji, tym bardziej, że staram się o nią dbać, więc to też mi trudno powiedzieć.
Krem dobrze nawilża, ma też bardzo przyjemny i zarazem delikatny zapach. Kolejny plus to to, że szybko się wchłania więc stosując go na noc nie muszę długo czekać, aby walnąć się w poduszkę.
Zapomniałabym też dodać, że jest to krem do twarzy i pod oczy, w tej drugiej wersji sprawdza się u mnie doskonale. Na zmęczoną skórę pod oczami jest super.
Ogólnie krem kosztuje około 20zł więc nic drogiego. Dzięki swojej cenie, ciekawym drobinką i jednak pozytywnemu działaniu zachęcam do zakupu kremu chociażby raz, ażeby sprawdzić to cudo:)







Czytaj dalej »

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Krem BB od Lirene Youngy 20+

Ciąg dalszy Youngy20+ od Lirene, dzisiaj troszkę na temat kremu BB. W paczce były 3 kremy BB, ale tak jak napisałam ostatnio na pierwszy ogień 20+.
Opakowanie kremu prezentuje się fajnie, jest ciekawe, przyciąga i to już mi się w nim spodobało. Na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć jego konsystencje, coś jakbym pomieszała krem z podkładem, ni gęsty, ni rzadki - OK.
Cechą charakterystyczną tego kremu są właściwości relaksacyjne Tai-Chi, które zawdzięcza wyciągom z bambusa, lotosu i lilii wodnej - długotrwale nawilżają i regenerują komórki skóry. W składzie znalazł się także wyciąg ze świeżych cytryn (bogaty w WIT. C, A, B i PP). Krem zapewnia skórze gładkość, rozświetlenie oraz naturalny i zdrowy wygląd, bez oznak zmęczenia i zszarzenia (czyli zapewnia to co każdy BB), ponadto chroni przed promieniowaniem UV (SPF 15).
Nadaje się na co dzień jak najbardziej, zwłaszcza dla osób o szarej cerze. U mnie sprawdza się dobrze na skórze suchej, jednak na tłustej (T) to już nie to.
Jego cena jest całkiem wysoka (około 25zł), moim zdaniem powinien być nieco tańszy. Najbardziej w tym kremie podoba mi się to, że dopasowuje się do odcienia cery - pasował wcześniej, a teraz mimo tego, że jestem nieco bardziej opalona dalej jest OK:) Sądzę jednak, że nie nada się dla tych Pań z ciemniejszą karnacją.
Plus też za to, że nie podkreśla suchych skórek, delikatnie matuje, wyrównuje koloryt skóry i delikatnie nawilża.



Czytaj dalej »

niedziela, 4 sierpnia 2013

Pianka myjąca, Lirene Youngy 20+

Po letniej paczce od Lirene szybko wiedziałam co zacznę testować na samym początku;) Oczywiście seria Youngy 20+, która już jakiś czas temu mnie zainteresowała była pierwsza.


Pianka ma za zadanie dobrze myc skórę twarzy i oczu. Kiedy użyłam jej pierwszy raz miałam ominąć oczy gdyż są wyjątkowo wrażliwe, często szczypią i łzawią, jednak postanowiłam iść na całość i zaryzykować. Jak się okazało wcale nie było tak źle. Owszem oczy troszkę szczypały, ale to nic złego, bo one szczypią nawet przy kontakcie z wodą.
Pora na efekty:) Pianka myje naprawdę bardzo fajnie i dobrze. Muszę przyznać, że radzi sobie dobrze nawet z tuszem czy cieniami.
Ma też nawilżać skórę jednak tutaj ciężko mi to dostrzec, poza tym ja od niej tego nie oczekiwałam.
Ogólnie pianka naprawdę dobrze oczyszcza, z odblokowaniem porów u niej tak średnio, a jeśli chodzi o odświeżenie i orzeźwienie skóry to pierwsza klasa!:)





 Konsystencja pianki jest gęsta, ale po kontakcie ze skórą jakby ginęła. Jej minusem i to ogromnym jest to, że posiada delikatny zapach, nie byłoby w tym nic złego gdyby nie to, że dla mnie pachnie to odrażająco, mdląco, doprowadza do tego, że źle się czuje. Więc zawsze jak jej używam nie oddycham, a przynajmniej staram się;)


 Pianka kosztuje około 17zł. Sądzę,że warto ją kupić, poza tym kto oprze się energetyzującej sambie brazylijskiej z guaraną?!;)
Dzisiaj na spacerze spotkałam takiego brzydaka...;)

I jeszcze pytanie do Was czy wiecie może coś na temat spotkania blogerek w woj łódzkim? Dawno na żadnym nie byłam, dawno się z Wami nie widziałam, więc jakby któraś dziewczyna miała ochotę coś zorganizować dajcie znać:)
Czytaj dalej »

sobota, 27 lipca 2013

Balsam po depilacji Joanna Sensual

Łagodzący balsam został stworzony specjalnie po to, aby pielęgnować skórę całego ciała, szczególnie po zabiegu depilacji. Mleczko z avocado oraz ekstrakt z rumianku działają nawilżająco i kojąco, łagodzą podrażnienia skóry. Wyciąg z egzotycznej rośliny Larrea Divaricata ma właściwości opóźniające odrastanie włosków po depilacji.
Po zastosowaniu balsamu skóra jest jedwabiście gładka, elastyczna i miła w dotyku.

***
Balsam po depilacji Joanna dostałam jakiś czas temu. Zazwyczaj nie potrzebuje kosmetyków tego typu, gdyż raczej nie mam żadnych podrażnień po depilacji (na szczęście).
Jednak jego postanowiłam użyć, gdyż łagodzenie nie jest jego jedyną zaletą! Ma jeszcze opóźniać wzrost włosa i pozostawić skórę po zabiegu jedwabiście gładką.

Jeśli chodzi o opóźnienie wzrostu włosa to miałam spokój z włoskami na około 24h i później zaczęły rosnąc normalnie. Czyli raczej nikłe to opóźnianie ich wzrostu, więc tutaj mamy minus dla niego.
Jego kolejną zaletą ma być gładka i jedwabista w dotyku skóra. Tutaj możemy dać plus, gdyż tak rzeczywiście jest.
Jego zapach jest dosyć intensywny i całkiem długo utrzymuje się na ciele - na szczęście dla mnie jest on całkiem przyjemny.


Więc jeśli mam podsumować dla mnie jest to zupełnie zbędny kosmetyk i ja go niestety już nie kupię.

Czytaj dalej »