wtorek, 13 sierpnia 2013

Troszkę o moich włoskach :)

Dzisiaj troszkę inny post, mianowicie o moich kłaczkach. Ostatnio na blogu pokazywałam je.. rok temu... Straszne zaległości. Więc od początku. Jeśli chodzi o włoski to zapowiedziałam sobie, że będę je zapuszczać, jednak wiadomo, że zdarzało się minimalne cieniowanie i... raz mnie poniosło:) Tzn też cieniowanie, ale już takie około 10-15cm.
Jednak włoski szybko odrosły:) Jak widać włosów mam co nie miara, jest ich masa. Są gęste, ale też i mocne, naturalnie kręcone (mocniej niż na zdjęciach).
Jeśli chodzi o kolory to ciągle przyciemniałam, maiłam je prawie czarne z jaśniejszymi pasemkami, jednak ciągle ciągnie mnie do blondu... Teraz włoski mam rozjaśnione, delikatne pasemka z ostatnich dni dokładnie.



Więc teraz może coś o kosmetykach. Jeśli chodzi o włosy to zazwyczaj są to szampony Schauma odbudowa i pielęgnacja i tutaj muszę przyznać, że to właśnie on pomógł moim włosom odzyskać jakiś stan. Obecnie szampon Pharmaceris z którego też jestem zadowolona.
Odżywki to Pharmaceris czy Wax zależy co mam pod ręką. Do tego maska z żółtek i oczywiście olejek rycynowy.
Farba to niezmiennie Garnier, raz znów postawiłam na Syoss i była to ostatnia szansa tej tandetnej farby.!
Był też okres kiedy bardzo wypadały mi włosy. Niby się tym bardzo nie przejmowałam, gdyż wiadomo tych włosów jest tyle, że jak troszkę ubędzie nic im się nie stanie. Ale nie dawało mi to spokoju "czemu"? Jednak rozwiązanie było proste w tym okresie prawie codziennie nosiłam 
włosy związane w kitkę u góry. Kiedy przestałam problem znikł. Teraz włosy związane nosze góra do 3 razy w tyg i to po kilka godzin.
Jeśli chodzi o regularne stosowanie masek czy olejku to z tym nie najlepiej, bo zawsze zapomnę, albo wyskoczy coś innego - jednak staram się, żeby chociaż raz na miesiąc coś się działo. Dobrze, że odżywki są co prawie co każde mycie. Wiadomo, że zimą bardziej się o to dba gdyż nie ma nic lepszego niż wylegiwanie się w wannie, a latem odpowiada mi najbardziej szybki prysznic i to koniecznie w zimnej wodzie więc nie ma czasu na trzymanie masek czy odżywek, ale staram się...

Zdjęcia nie najlepszej jakości, ale tak to jest jak musiałam zrobić je sama, a do tego było już po południu. 

Cieszy mnie to, że włosy wyglądają lepiej niż w zeszłym roku kiedy to przefarbowałam się na jasny brąz z platyny, która tak zniszczyła moje kłaczki. Nie jest to to czego od nich oczekuje, ale powoli dochodzę do celu:)
Jutro będzie więcej o włosach, gdyż będzie recenzja szamponu:)

Czy macie jakieś sprawdzone maseczki na włosy? Chętnie bym coś jeszcze wypróbowała:) A może jakiś fajny olejek czy mgiełka?

Do tego chciałam Wam podziękować! Codziennie Was przybywa, co niesamowicie mnie motywuje:)

1 komentarz:

  1. bardzo fajny blog :)
    masz świetne włosy .
    obserwuję, zapraszam do mnie i liczę na rewanż
    http://gaagner.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń